Dron Lily śledzący z kamerą użytkownika zarobił 34 mln dolarów w przedsprzedaży

Przedsprzedażowego sukcesu drona Lily nie da się może porównywać z wynikami osiąganymi przez sprzęt elektroniczny czołowych światowych producentów, jednakże 60 000 sprzedanych egzemplarzy tak drogiego gadżetu robi wrażenie. Wrażenie to potęgowane jest przez fakt, że ten nie trafił jeszcze do sprzedaży.Lily DroneNiewielki dron o wymiarach 26 x 8 centymetrów może wznieść się na wysokość do 15 metrów i podążać za swoim właścicielem, śledząc jego poczynania i rejestrując je za pomocą kamerki o rozdzielczości 1080p. To idealny kompan nie tylko dla miłośników zdjęć selfie. Urządzenie wydaje się wspaniałym towarzyszem pieszych wypraw górskich, rowerowych, dzięki któremu zarejestrować można filmy z naprawdę ciekawej perspektywy. Nic dziwnego, że aż 60 000 osób zdecydowało się zapłacić za drona kwotę 800 dolarów.
Urządzenie wyposażone jest w kamerę z obiektywem o 120-stopniowym polu widzenia, rejestrującą obraz i dźwięk oraz sonar i kamerę, których podstawowywm zadaniem jest namierzanie użytkownika, za którym dron ma podążąć. Zestaw czujników śledzi także między innymi prędkość poruszania się osoby filmowanej. Dzięki temu kamera potrafi w wybranym przez siebie momencie włączyć tryb slow motion, na przykład wtedy, gdy na rowerze lub nartach wyskakujemy w powietrze. Maksymalny czas lotu obecnej wersji urządzenia wynosi ok. 20 minut.

CEO firmy odpowiedzialnej za stworzenie Lily – Antoine Balaresque prosi, aby nie nazywać jej dronem, tylko kamerą. Niestety, pomimo próby zaklinania rzeczywistości urządzenie klasyfikowane jest jako dron i tak też będzie traktowane z punktu widzenia prawa.
Dron Lily wciąż dostępny jest w przedsprzedaży za cenę 800 dolarów, czyli ok. 3300 złotych, przed doliczeniem podatków. Gdy urządzenie trafi do sprzedaży latem bieżącego roku kosztowało będzie ok. 1000 dolarów.
Warto dodać, że w trakcie targów CES 2016 urządzenie otrzymało nagrodę produkt roku w kategorii dronów.

Źródło: techcrunch