Chiński system oceny obywateli od 2020 roku obejmie cały kraj

W Chinach od blisko roku działa Social Credit System, czyli system oceny obywateli rodem z filmów science fiction i świata gier komputerowych. To jednak nie fikcja, a rzeczywistość, bowiem technologia działa bardzo skutecznie. Do systemu każdego dnia dołączane są kolejne osoby i ten spisuje się znakomicie. Efekty jego działania są tak dobre, że potwierdzono to, że zgodnie z wcześniejszymi planami do 2020 roku rząd chiński wcieli do systemu wszystkich mieszkańców kraju, czyli ok. 1.3 miliarda osób.
SCC pozyskuje dane na temat obywatela z różnych źródeł. Zapomniałeś biletu i jechałeś na gapę? System o tym wie. Przekroczyłeś prędkość? A może spóźniłeś się do pracy? Ba, nawet najpopularniejszy w chinach komunikator WeChat jest podłączony do systemu. Myślicie, że to wszystkie informacje, jakie ma o obywatelach tego państwa SCC? Mylicie się.
Do wielkiej bazy danych stopniowo wprowadzane są próbki DNA, próbki włosów i głosy, przy których obecne również w zasobie odciski palców wydają się czymś całkiem standardowym. W każdy dzień swojego życia każdy obywatel Chin pracuje mimowolnie na wypracowanie jak najwyższej oceny w Social Credit System. Niska ocena oznacza problemy. Jakie?
Przykład: jeśli ktoś często unika korzystania z biletów może otrzymać… zakaz podróżowania określonym środkiem transportu. Jak to działa w praktyce? Wybornie – SCS tylko w kwietniu zablokowało łącznie ok. 15 mln podróży lotniczych oraz kolejowych, a to w związku z ograniczeniami nałożonymi na osoby, które starały się legalnie kupić bilet. Innym utrudnieniem może być brak zgody na udzielenie kredytu osobie, która unika różnorakich płatności, choć takie rozwiązanie nie jest raczej niczym niezwykłym. Obywatele o niskim ratingu mogą otrzymywać niższe wynagrodzenie w pracy lub mieć problem z jej znalezieniem.
Social Credit System to nie jedyny system oceny obywateli działający w Chinach, choć jedyny powszechny. CWybrane chińskie miasta wprowadzają dla mieszkańców swoje własne systemy oceny. Czyżby wkrótce „źli sąsiedzi” mieli być zsyłani do swoistych gett i „kisić się” ze sobą nawzajem? Być może. Moda na ocenę obywateli trwa w najlepsze, a swoje własne, podobne rozwiązanie od dłuższego czasu testuje już m.in. grupa Alibaba (właściciel AliExpress), która w programie Sesame Credit ocenia wypłacalność obywateli.
W Chinach działają też inne ciekawe systemu rodem z filmów. W kwietniu policja w południowo-wschodnich Chinach aresztowała przestępcę, zaraz po tym gdy odnalazła go w 50-tysięcznym tłumie. Jak tego dokonała? Nie korzystała z jakichkolwiek konwencjonalnych metod, a z nowego systemu rozpoznawania twarzy. Chiny dysponują nawet ogromną ogólnokrajową bazą tożsamości kryminalnych, do których dostęp mają kamery bezpieczeństwa.

Chińskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego wprowadziło technologię rozpoznawania twarzy w 2015 roku. Od tego momentu wykorzystywano ją w różnych kontekstach.