ASUS Zephyrus to świetny laptop do VR. Sprawdziłem go z HTC Vive

Pamiętam czasy, gdy słowa „gry” i „laptop” nie szły ze sobą w parze. Długie lata musiały minąć, by producenci w przenośnych komputerach osobistych zaczęli stosować układy graficzne i procesory będące w stanie jako tako radzić sobie z grami. Lata mijały, a notebooki gracze wciąż pogardzali notebookami. Urządzenia o wysokiej wydajności były drogie, ważyły ponad 5 kilogramów, ich wydajność w porównaniu do komputerów stacjonarnych była niska, a kultura pracy pozostawiała wiele do życzenia. Tak naprawdę rewolucja nadeszła dopiero wraz z premierą kart graficznych NVIDIA z serii GeForce GTX 10xx.
Pomysł przeniesienia kart graficznych w wersjach znanych z komputerów stacjonarnych do notebooków był strzałem w dziesiątkę. Oczywiście nie stało się to „ot tak”. Za sprawą nowoczesnego procesu technologicznego wydajność kart wzrosła znacząco, a temperatura ich pracy – spadła. Firma NVIDIA poszła o krok dalej, prezentując karty graficzne Max-Q. Nieznacznie obniżone taktowanie kart graficznych diametralnie poprawiło ich kulturę pracy, przy jednoczesnym zachowaniu bardzo wysokiej wydajności. To właśnie Max-Q pozwoliło upchnąć wydajne GPU w laptopach o grubości… cóż, zobaczcie sami. Oto ASUS Zephyrus.Wyobraźcie sobie, że w tym urządzeniu, które wyglądem przypomina raczej ultrabooka, znajduje się układ graficzny NVIDIA GeForce GTX 1080 Max-Q. Tak, to karta graficzna oferująca wydajność o wiele wyższą niż najwydajniejsze karty desktopowe poprzedniej generacji. Wydajność wystarczającą w zupełności do tego, aby zrobić doskonały użytek ze 144-hercowej matrycy, którą zastosowano w laptopie oraz do tego, by zasmakować świata wirtualnej rzeczywistości.VR i laptopy? Tak, bez żadnego problemu. Powiem więcej: korzystanie z popularnych gogli VR na sprzęcie mobilnym jest o wiele wygodniejsze, niż podpinanie gogli pod komputer stacjonarny. Miałem okazję korzystać z gogli VR HTC Vive przez ponad miesiąc, podpinając je na zmianę do ASUSa Zephyrusa z GTX 1080 Max-Q oraz ASUSa ROG Strix 502VS ze „zwykłym” GTX 1070.Asus GL502VS - recenzja

ASUS ROG Strix 502VS

Obie konstrukcje różnią się od siebie i tak jak ROG 502VS przypomina od strony wizualnej sprzęt sprzed kilku lat (gruba obudowa), to Zephyrus wygląda jak ukoronowanie dokonań w kwestii designu laptopów oraz rozwoju technologii. Dlaczego z gogli VR warto korzystać na notebooku? Czy dzisiejsze notebooki radzą sobie dobrze z VRem?


ASUS Zephyrus – specyfikacja

Procesor: Intel Core i7-7700HQ
Grafika: NVIDIA GeForce GTX 1080 Max-Q
RAM: 24 GB
Dysk: SSD 500 GB
System: Windows 10 Home 64-bit

ASUS ROG 502VS – specyfikacja

Procesor: Intel Core i7-7700HQ
Grafika: NVIDIA GeForce GTX 1070
RAM: 16 GB
Dysk: SSD 256 GB + HDD 1 TB
System: Windows 10 Home 64-bit

Asus GL502VS – recenzja wydajnego laptopa dla graczy


Przede wszystkim laptopa można podnieść i wygodnie przenosić z miejsca na miejsce. Nie spodziewaliście się, prawda? 😉 Nie no, serio, nie wyobrażam sobie korzystania z VR przed stacjonarką, chyba że na siedząco. Kto by jednak chciał korzystać z VR na siedząco? Pomijam oczywiście wyścigi samochodowe, w których jest to jedyna optymalna pozycja. Niestety, konfiguracja pokoju w taki sposób, by zapewnić w nim przestrzeń niezbędną do korzystania z „Room VR”, wymaga sporo gimnastyki. Możliwość przeniesienia laptopa, do portów którego podpinamy gogle i dowolność w usytuowaniu go, to ogromna zaleta.Do korzystania z gogli HTC Vive i Oculus Rift wymagany jest sprzęt z minimum GTX 1050 Ti / GTX 1060 na pokładzie. Dla optymalnych wrażeń rekomendowałbym korzystanie z mocniejszego układu, bowiem 90 klatek na sekundę to optimum niezbędne do tego, by zabawa w świecie VR dawała satysfakcję i nie wywoływała mdłości. Oba laptopy, zarówno ASUS Zephyrus ASUS ROG 502VS nie tylko spełniają wymagania minimalne, ale znacząco je przekraczają. Układy stosowane w obu urządzeniach cechują się zbliżoną wydajnością i różnica wynosić może maksymalnie kilka klatek na sekundę na korzyść Zephyrusa.

ASUS Zephyrus

Asus GL502VS - recenzja

ASUS ROG Strix GL502VS

Nie wiem jak Was, ale mnie VR odpycha przede wszystkim infantylizmem większości dostępnych aplikacji lub ich niewielkim stopniem złożoności. Wiele produkcji to „pierdółki” na kilka minut zabawy i pomimo, że początkowo potrafią rozbawić i wywołać uśmiech na twarzy, to po jakimś czasie zaczynają po prostu nużyć. Zaletą tych tytułów są na ogół niskie wymagania sprzętowe, ale mając pod ręką wydajne laptopy nie musiałem się ograniczać. Sięgnąłem po najlepsze gry VR.

DOOM VFR i Skyrim VR… na laptopie

Podłączenie i skonfigurowanie gogli do laptopa, wyrysowanie granic wirtualnego pokoju i… gotowe, można grać. Polecam z gogli VR nie korzystać samotnie, a przynajmniej nie w tym trybie. Bez wsparcia drugiej osoby możecie wejść nosem w ścianę, wypaść przez okno, potknąć się o dywan lub pociągnąć za kable i zrzucić laptopa na ziemię. Niestety, o ile w prostych grach pojawiają się zabezpieczenia w postaci wirtualnych ścian, to w produkcjach AAA takowych ścian nie znajdziecie. Zawsze warto mieć kogoś do „asekuracji”. Kogoś, kto nie będzie trollował…

Moją największą ciekawość wzbudził DOOM VFR. Jestem osobą o słabych nerwach, więc spodziewałem się, że DOOM zapewni mi najlepsze doznania wizualno-emocjonalne. Wiedzieć musicie, że DOOM VFR to gra inna niż DOOM znany z 2016 roku. Specjalna wersja gry cechuje się może odrobinę mniejszą dynamiką, bo nie biegamy, a teleportujemy się po mapie, ale błędnik i tak szaleje. Dynamikę skutecznie spowalnia przycisk zwalniający upływ  czasu. Bez tego skuteczna gra nie byłaby chyba możliwa. Oba laptopy nie miały najmniejszego problemu z generowaniem liczby klatek, która zapobiegnie nudnościom, które mogłyby zostać wywołane przez „pływający” obraz. To było dobrze spędzone kilka godzin zabawy.

Inaczej do sprawy podeszli twórcy Skyrima VR, który jest dokładnie tą samą, pełnoprawną wersją Skyrima, którą znamy sprzed kilku lat. Poruszanie się załatwiono ponownie w najprostszy możliwy sposób: gracz porusza się skokowo, teleportując się. W tej grze można nabawić się choroby lokomocyjnej ujeżdżając wirtualnego konia lub pogłębić swój lęk wysokości spoglądając w wirtualne przepaście. Uch, a ileż się trzeba mieczem namachać… Tu nie ma klikania – każdy cios, to cios wyprowadzany kontrolerem. W Skyrimie VR jest o wiele więcej przestrzeni niż w DOOMie co, paradoksalnie, zbawiennie wpływa na samopoczucie grającego. Ani ja, ani moi znajomi nie mieliśmy problemów z nudnościami. Laptopy ponownie stanęły na wysokości zadania, a wiecie dobrze, że Skyrim potrafi się postawić naprawdę wymagającym urządzeniom. Wentylatory w ultracienkim ASUS Zephyrusie pracowały na najwyższych obrotach, ale w słuchawkach na uszach nie było tego słychać.

Niemałym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że w obu laptopach nie występował efekt throttlingu, który drastycznie pogarszałby frajdę z zabawy i powodował nudności. Na szczęście wydajność kart GeForce GTX 1080 Max-Q i GTX 1070 stała cały czas na wysokim poziomie i taktowanie ich zegarów nie było obniżane. Jest to oczywiście zasługa wydajnych układów chłodzenia w GTX 1070 i układu chłodzenia oraz technologii Max-Q w GTX 1080.Asus GL502VS - recenzja

ASUS ROG Strix GL502VS

Nowoczesne laptopy do gier to naprawdę fenomenalne urządzenia i szkoda, że warianty z kartami NVIDIA GeForce GTX 1070 i GTX 1080 wciąż znajdują się poza zasięgiem finansowym wielu Polaków. Oba układy graficzne zapewniają wydajność w zupełności wystarczająca do tego, by wskoczyć do świata VR w najwyższych możliwych detalach i cieszyć się płynną rozgrywką. Poza VRem laptopy wykorzystać można do grania w rozdzielczości 1440p lub 4K (po podpięciu zewnętrznego monitora) lub do zabawy w rozdzielczości 1080p w częstotliwości odświeżania 144 Hz. Tak, matryce w omawianych wyżej urządzeniach pozwolą wyświetlić 144 klatki na sekundę i zapewnią jeszcze płynniejszą rozgrywkę.ASUS Zephyrus w ogóle jawi mi się jako sprzęt, o którym od lat marzyli gracze. Ultracienki, dobrze chłodzony (brak throttlingu za sprawą technologii NVIDIA Max-Q), szalenie wydajny, wyposażony w wygodną klawiaturę i świetny ekran. Zalety tego urządzenia można wymieniać naprawdę długo, ale przerwać je należy wspominając o wadzie: cena. Zephyrus kosztuje ponad 10 000 złotych. Tańszą propozycją jest z pewnością ASUS ROG 502VS, który oferuje zbliżoną wydajność, mniej atrakcyjną wizualnie konstrukcje, ale kupić go można nawet za ok. 6500 złotych. Wciąż za dużo? Nowego laptopa z GTX 1060 / GTX 1060 Max-Q na pokładzie, czyli kartą spełniającą wymagania gogli VR, można kupić nawet za 4000-4500 złotych, co jest ceną znacznie przystępniejszą.