Assassin’s Creed: Syndicate – recenzja

Z serią Assassin’s Creed zetknęłam się przy okazji drugiej jej odsłony. Od razu ujął mnie niemal każdy aspekt „dwójki” – od fabuły, przez oprawę graficzną i ogromną ilość akcji, aż do otwartości przedstawionego świata. Mimo, że każda kolejna odsłona miała w sobie niemal wszystko to co poprzednia, powtarzalność ta wcale mi nie przeszkadzała, a wręcz przeciwnie – możliwość skakania po dachach budynków, poszukiwania fragmentów Edenu oraz eliminowania kolejnych templariuszy zawsze dawała mi niezwykłą satysfakcję. Chociaż swoją przygodę przerwałam po Assassin’s Creed III, nie ominęły mnie wieści związane z niedociągnięciami, jakimi Ubisoft negatywnie zaskoczył w Unity.
W maju tego roku zapowiedziano Syndicate i niezbyt wielu graczy spodziewało się po Ubisofcie produktu, który spełniłby ich oczekiwania. W końcu nadszedł dzień premiery, a wraz z nim szansa na sprawdzenie, czy następna część zdoła przywrócić serii jej ducha. Według mnie – jak najbardziej.
Assassin's Creed: Syndicate - recenzjaW Assassin’s Creed Syndicate przenosimy się do czasów wiktoriańskiej Anglii w dobie rewolucji przemysłowej, gdzie wcielimy się w dwóch charyzmatycznych bohaterów – rodzeństwo Jacoba i Evie Frye. Już na samym początku gry zostajemy wciągnięci w sam środek dynamicznej akcji, podczas której od razu mamy szansę na poznanie obydwu postaci oraz ich relacji. Jak się okazuje, Jacob jest porywczy, zapalczywi i skory do bójki, natomiast jego siostra stanowi pewną przeciwwagę, wykazując się rozsądkiem oraz spokojem charakteru. Ich cechy odzwierciedlają cele, które obrało każde z nich. Eve skupia się na odnalezieniu fragmentu Edenu, za to Jacob pragnie wywołać robotnicze powstanie przeciw uściskowi, czyli oczywiście Templariuszom. By je spełnić, obydwoje muszą przenieść się do Londynu.
Szczególnie cieszy mnie tu wprowadzenie żeńskiej postaci, gdyż tych zdecydowanie brakowało w poprzednich odsłonach. Przypomnijmy, że możliwość wcielenia się w jedną z nich otrzymaliśmy dopiero w Liberation, a w kolejnych częściach – Black Flag, Rouge czy Unity po raz kolejny głównymi bohaterami byli mężczyźni.
Assassin's Creed: Syndicate - recenzjaWracając do Syndicate, to co zachwyca w grze to z pewnością topografia oraz oddanie klimatu niezwykłego miasta, jakim jest Londyn. Wystarczy wspiąć się na jeden z wyższych budynków, by ujrzeć jego słynne budowle – Katedrę Świętego Pawła, Big Bena czy Opactwo Westminsterskie, a także kominy licznych fabryk, z których wydobywa się gęsty, czarny dym – cóż, w końcu trafiliśmy w sam środek rewolucji przemysłowej. Co rzuciło mi się w oczy, a co zasługuję na pochwałę w stosunku do pierwszych Asasynów? Z pewnością punkty widokowe. Jest ich zdecydowanie mniej, dzięki czemu dużo rzadziej musimy wspinać się, by poznać daną okolicę i znajdujące się w niej zadania.
Assassin's Creed: Syndicate - recenzjaCharakter Londynu wzbogaca oprawa dźwiękowa. W tle słyszymy „przyjemny” miejski hałas – dźwięki pociągów parowych, stukot kopyt koni, które zaprzęgają dorożki, rozmowy mieszkańców, a raz na jakiś czas rozgrywkę umili nam muzyka z epoki, która równocześnie nawiązuje do ścieżki z poprzednich odsłon. W Syndicate doprawdy zachwyciła mnie oprawa graficzna. Karta graficzna NVIDIA GeForce GTX 960, w połączeniu z niepodkręconym Core i5 4690K radziła sobie z grą naprawdę bardzo dobrze. Wprawdzie nie grałam na najwyższych ustawieniach graficznych, ale wciąż pozostawały one wysokie. Rozdzielczość 2560×1080 dodatkowo wymuszała na karcie nieco większy wysiłek niż standardowe 1920×1080 pikseli, a i tak GTX 960 wyświetlał średnio 50 klatek animacji na sekundę – w zupełności wystarczającą do komfortowej zabawy ich ilość.
Oczy przykuwały najdrobniejsze szczegóły znajdujące się na ekranie – od refleksów na wodzie, przez idealnie uzupełniające się cień i światło, aż po wygląd każdej z postaci. Nie uświadczymy tu niemal żadnych błędów czy bugów, poza kilkoma gliczami, które wywołują jedynie uśmiech na twarzy i nie wydaje mi się, by w jakikolwiek sposób utrudniały rozgrywkę. Nie zaskoczyły mnie też żadne spadki wydajności, nie mówiąc już o tym, że nawet ich nie zauważyłam.
Kilka miłych akcentów od NVIDIA
Więcej niż trzy grosze w procesie tworzenia Assassin’s Creed: Syndicate dołożyła firma NVIDIA. W grze widzimy sporo efektów zastosowania technologii NVIDIA GameWorks, takich jak ShadowWorks (HBAO+ oraz zaawansowane miękkie cienie) oraz filtrowanie NVIDIA TXAA. Dzięki nim realizm prezentowanych detali graficznych stoi na naprawdę wysokim poziomie, pod warunkiem oczywiście, że Wasz sprzęt sobie z nimi poradzi.
Poniżej zobaczyć możecie efekt wygładzania cieni, osiągnięty dzięki technologii ShadowWorks. Zwróćcie uwagę na poziom PCSS oraz PCSS Ultra – cienie wyglądają naprawdę świetnie i bardzo realistycznie. Pomiędzy ustawieniem wysokim, a ustawieniem ultra zapewnianym przez technologię od NVIDIA jest kolosalna różnica. HBAO+ z kolei pozwala uzyskać doskonałe cieniowanie obiektów. Dzięki zaawansowanemu systemowani HBAO+ przedmioty w grze wyglądają momentami niemal fotorealistycznie, a cała sceneria nabiera głębii. Różnice między podstawową okluzją otoczenia (Ambient Oclussion), a HBAO+ oraz HBAO+ Ultra widać gołym okiem.Za sprawą NVIDIA korzystać możemy wreszcie z technologii wygładzania krawędzi TXAA, która jest efektem połączenia anty-aliasingu oraz kilku filtrów. Dzięki niej poszarpane krawędzie znikają i wyglądają świetnie także wtedy, gdy znajdujemy się w ruchu.
Po trafieniu do Londynu szybko zauważymy, że miasto jest podzielone na dzielnice. Każda z nich jest opanowana przez Templariuszy, a właściwie gang Nędzników, który za nimi ślepo podążają. By przeciągnąć jego członków na naszą stronę – gangu „Skokierów”, musimy podbijać kolejne okolice i wykonywać związane z nimi poboczne zadania, do których należy oddawanie w ręce policji poszukiwanych zbirów, dokonywanie zabójstw na ważniejszych członkach zakonu Templariuszy czy ratowanie dzieci z wyzyskujących je fabryk. Po wykonaniu serii kilku misji przystępujemy do wojny gangów, w której wygrana będzie oznaczać przejęcie dzielnicy. System ten przypomina rozwiązania z Brotherhood. Mimo, że tak jak tam nie możemy uczynić naszych podwładnych asasynami, nadal bywają niezwykle przydatni podczas potyczek. Fakt, że ich obecność nawiązuje do słynnych londyńskich gangów o których nie tylko słyszeliśmy, ale i widzieliśmy w filmach, dodaje grze prawdziwego klimatu. Muszę przyznać, że często nie mogłam powstrzymać się, by odejść na chwilę od głównego wątku, tylko po to, by wyrwać kolejną część miasta z rąk wrogów. Te zadania po prostu mają swój urok.
Assassin's Creed: Syndicate - recenzja
Assassin's Creed: Syndicate - recenzjaKontynuując kwestię misji pobocznych, podczas rozgrywki natrafimy na kilka ważnych historycznych postaci, a Darwin, Marks czy Dickens to tylko niektóre z nich. Tu pojawiają się związane z nimi „Londyńskie Opowieści”, czyli zadania, w których będziemy wykonywać ich, często szalone, polecenia. Na tym dodatkowa aktywność się nie kończy. Po raz kolejny możemy zająć się poszukiwaniem skarbu, a by do niego dotrzeć, niezbędne będzie rozwiązanie licznych zagadek nazwanych „Tajemnicami Londynu”. Świat wypełniono znajdźkami w postaci skrzynek, które zawierają niezbędne do ulepszenia wyposażenia czy gangu składniki, pieniądze lub elementy ekwipunku oraz unikalnymi butelkami piwa, zasuszonymi kwiatami i innymi przedmiotami, które po prostu możemy kolekcjonować. A jak prezentują się misje głównego wątku fabularnego?
Assassin's Creed: Syndicate - recenzjaChociaż między tymi zadaniami możemy dowolnie przełączać się między Jacobem i Evie, tutaj ta opcja zanika. W misjach skoncentrowanych na zabójstwach kolejnych kluczowych członków wrogiego nam zakonu Templariuszy wcielimy się w Jacoba, natomiast Evie będzie zajmować się poszukiwaniami fragmentu Edenu. Do tej pory Ubisoft nie implementował takiego rozwiązania, ale dla mnie wydaje się być ono celnym posunięciem. W ten sposób twórcy stworzyli dwie zazębiające się linie zadań, które tworzą spójną fabułę i trafnie przedstawiają poczynania członków rodzeństwa, a zarazem oferują wciągającą historię. Zadowala mnie fakt, że Ubisoft postanowił rozwinąć wątek współczesny, który daje nadzieję na bardzo ciekawe rozwiązanie w przyszłych częściach. Nareszcie widać, że historia ta do czegoś dąży. Do przejścia samego wątku fabularnego należy poświęcić przynajmniej 20 godzin, i to skupiając się wyłącznie na nim. Jak widać twórcy zaserwowali nam całkiem spore danie, które z chęcią zjemy w całości.
Mimo że według twórców Evie woli działania w ukryciu, natomiast Jacob lepiej sprawdza się w walce, w rzeczywistości różnica ta nie jest zauważalna. Każdy z bohaterów może rozwinąć unikalne talenty, jednak drzewko umiejętności nie oferuje zróżnicowania, które zmusiłoby nas do rozważania nad wykorzystaniem konkretnego bohatera w danej sytuacji. Podczas rozgrywki otrzymujemy tyle punktów, że możemy maksymalnie rozwinąć każdą z jego gałęzi. Na naszą skuteczność w walce wpływają także zdobywane „atuty”. Zyskiwanie tych cech można porównać do systemów osiągnięć, bowiem proces ten sprowadza się do wykonania określonej ilości zabójstw danego rodzaju czy też kombinacji ataków.
Assassin's Creed: Syndicate - recenzjaInnym czynnikiem, który ma ogromne znaczenie dla siły bohaterów ma wyposażenie, które zdobywamy między innymi dzięki wykonywaniu misji – zarówno głównych, jak i pobocznych. W ten sposób wzmacniamy też lojalność naszych sojuszników, która została przedstawiona w postaci poziomów. Za każdy kolejny otrzymamy specjalną nagrodę. Inną opcję stanowi sklep, który znajdziemy w menu. Tam również ulepszymy posiadane elementy. Bronie, płaszcze czy narzędzia możemy też samodzielnie wytworzyć lub udoskonalić, lecz by to uczynić, zazwyczaj musimy posiadać nie tylko pieniądze, ale również surowce, które odnajdziemy, przeszukując wspomniane wcześniej skrzynie lub ciała zabitych przez nas wrogów.

Warto dodać, że wśród broni nie znajdziemy już długich czy krótkich mieczy i toporów. Zamiast tego, do dyspozycji dostajemy charakterystyczne dla epoki, a co za tym idzie – mniej rzucające się w oczy wszelkiej maści noże kukri, nadziaki ukryte w laskach oraz kastety. Powracają tu znane noże do rzucania, bomby dymne i oczywiście ostrza asasynów. Nie zbrakło także broni palnej w postaci pistoletów. Nowością są natomiast oszałamiające strzałki czy bomby galwaniczne. Nie da się nie zauważyć, że do dyspozycji dostaliśmy całkiem spory arsenał.
Assassin's Creed: Syndicate - recenzja
Assassin's Creed: Syndicate - recenzja
Assassin's Creed: Syndicate - recenzja
W Syndicate pojawił się również przedmiot, który, jak wiele osób trafnie zauważyło, przypomina rozwiązanie zastosowane w grach o Batmanie. Mam tu na myśli wystrzeliwaną linkę, która znacznie ułatwia szybkie poruszanie się po mieście i zręczne przeskakiwanie między odległymi budynkami. Skoro mówimy o dodatkach, które przypominają mi elementy zawarte w innych grach, muszę poruszyć temat karoc. Zupełnie jak samochody w GTA możemy je kraść, niszczyć czy… rozjeżdżać nimi przechodniów. Pojazdy te umożliwiają szybsze docieranie do odległych zakątków miasta a wbudowana „nawigacja”, która pojawia się na ulicy w formie linii prowadzącej do celu sprawi, że z pewnością nie zgubimy się w skomplikowanym Londynie.
W Syndicate pojawił się również przedmiot, który, jak wiele osób trafnie zauważyło, przypomina rozwiązanie zastosowane w grach o Batmanie. Mam tu na myśli wystrzeliwaną linkę, która znacznie ułatwia szybkie poruszanie się po mieście i zręczne przeskakiwanie między odległymi budynkami. Skoro mówimy o dodatkach, które przypominają mi elementy zawarte w innych grach, muszę poruszyć temat karoc. Zupełnie jak samochody w GTA możemy je kraść, niszczyć czy… rozjeżdżać nimi przechodniów. Pojazdy te umożliwiają szybsze docieranie do odległych zakątków miasta a wbudowana „nawigacja”, która pojawia się na ulicy w formie linii prowadzącej do celu sprawi, że z pewnością nie zgubimy się w skomplikowanym Londynie.W końcu chciałabym poruszyć kwestię samej walki. W związku ze wspomnianą zmianą arsenału, tutaj zamiast potyczek na miecze czeka nas głównie walka wręcz, która podobnie jak w przypadku linki do wspinaczki wydaje się być inspirowana mechanikami z Batmana. Ciosy są szybkie i dynamiczne, a system kontrowania i przerywania obrony wymaga odrobinę wprawy. Gdy walczymy z dwoma czy trzema przeciwnikami, mogłoby się wydawać, że tak jak w przypadku innych części potyczki te nie stanowią żadnego wyzwania, jednak gdy zwrócimy uwagę większej liczby przeciwników, ciężko jest ujść z życiem. Jeżeli pozostawimy kilku wrogów na skraju śmierci, możemy wykończyć ich jednocześnie, co zobaczymy w postaci widowiskowej filmowej scenki. Na plus można zaliczyć to, że podczas walki bohaterowie uwzględniają elementy otoczenia, obijając przeciwników o ściany, czy spychając ich z krawędzi.
W Syndicate pojawił się również przedmiot, który, jak wiele osób trafnie zauważyło, przypomina rozwiązanie zastosowane w grach o Batmanie. Mam tu na myśli wystrzeliwaną linkę, która znacznie ułatwia szybkie poruszanie się po mieście i zręczne przeskakiwanie między odległymi budynkami. Skoro mówimy o dodatkach, które przypominają mi elementy zawarte w innych grach, muszę poruszyć temat karoc. Zupełnie jak samochody w GTA możemy je kraść, niszczyć czy… rozjeżdżać nimi przechodniów. Pojazdy te umożliwiają szybsze docieranie do odległych zakątków miasta a wbudowana „nawigacja”, która pojawia się na ulicy w formie linii prowadzącej do celu sprawi, że z pewnością nie zgubimy się w skomplikowanym Londynie.Nie znam tytułu, który nie miałby swoich wad i podobnie jest i tutaj. Co nie spodobało mi się w nowym Asasynie? Pozytywnym aspektem z pewnością nie są tu mikropłatności. Uważam, że grze buy-to-play twórcy nie powinni umieszczać takiego rozwiązania. Masz zbyt mało pieniędzy, lub chciałbyś szybciej zdobywać doświadczenie? Jasne – wystarczy, że przelejesz jeszcze więcej pieniędzy na konto Ubisoftu. O nie, nie ma mowy! Całe szczęście, że mikropłatności nie są obowiązkowe. Za wadę uznaje również brak trybu kooperacji. Wiem, że pojawił się w Unity i wiem, że pozostawiał wiele do życzenia, ale dobry multiplayer to coś, na co nie tylko ja czekam od dawna.
Podsumowując, stwierdzam, że Assassin’s Creed Syndicate to naprawdę godna uwagi produkcja, którą powinni polubić fani serii. Dostarcza wszystko to, co bardzo dobrze znamy i kochamy, lecz w nieco odświeżonej formule, a przy tym naprawia wiele błędów znienawidzonego Unity. Mam nadzieję, że kolejna odsłona również okaże się tak dobra, jednak Ubisoft nie powinien się z niczym śpieszyć, bo jak pamiętamy, wydanie dwóch gier z serii w ciągu jednego roku tej firmie nie wyszło na dobre. Co za dużo, to nie zdrowo!

 

Mocne strony: Słabe strony:
————-

 

  • piękna oprawa graficzna
  • dbałość o detale
  • świetnie oddany klimat oraz topografia Londynu
  • możliwość prowadzenia gangu
  • możliwość gry dwoma bohaterami
  • różnorodne zadania poboczne
  • kontynuacja wątku współczesnego
  • długi wątek fabularny

 

 

  • mikropłatności
  • nieliczne błędy
  • brak trybu kooperacji

 

OCENA OGÓLNA: 78%