Assassin’s Creed Origins – recenzja

Nad serią Assassin’s Creed spędziłam wiele czasu. Najmilej wspominam jej pierwsze części – te, w których poznałam historię Altaira oraz Ezio. Podobnie jak wielu innych graczy uważam, że ostanie odsłony cyklu nie były równie udane. Być może Ubisoft zbyt szybko starał się je wypuszczać na rynek, a być może przyczyna spadku jakości leży w czymś innym. Na ten temat można by spekulować bez końca, ale skoro na horyzoncie pojawiła się nowa część cyklu – Assassin’s Creed Origins, z pewnością lepiej skupić się na ostatnich dokonaniach studia, a nie na tych sprzed kilku lat. W końcu, ta gra od momentu premiery swojego pierwszego zwiastuna zapowiadała się na swoiste światło w tunelu dla serii. Ja oczywiście pozostawałam wobec niej sceptyczna, aby dopiero w dniu jej debiutu przekonać się, czy rzeczywiście jest to produkt, którego można pozytywnie ocenić. Cóż, Assassin’s Creed Origins nareszcie doczekał się swojej premiery, a w moje ręce trafiła jego kopia. Oznacza, że w końcu mogę przekazać Wam swoje przemyślenia na jego temat.
Nie mam wątpliwości, że Assassin’s Creed Origins pod wieloma względami prześciga takie tytuły jak Assassin’s Creed Syndicate, Assassin’s Creed Rouge czy Assassin’s Creed Unity, ale czy jest to produkt idealny? Moim zdaniem nie. Jest to bowiem gra, która posiada ogromną ilość zalet, ale równocześnie taka, której nie brakuje wad. Przekonajcie się, jaką pracę tym razem wykonał zespół Ubisoftu.

Z czym to się je?
W Assassin’s Creed Origins przenosimy się do Starożytnego Egiptu, gdzie o władzę walczą Ptolemeusz, jego siostra Kleopatra oraz Juliusz Cezar. Z tego powodu państwo stoi na skraju katastrofalnej wojny. My wcielamy się w Bayeka, jednego z tak zwanych Medżaj – wojowników, którzy dawniej służyli faraonom, ale za sprawą dynastii Ptolemeuszy stali się reliktem przeszłości. W grze możemy poznać historię powstania bractwa Asasynów, z którą postać głównego bohatera jest ściśle związana.Assassin's Creed OriginsAssassin's Creed OriginsNiemalże na samym wstępie muszę powiedzieć, iż już po samej konstrukcji fabuły w grze widać, że przerwa od serii przydała się zespołowi Ubisoftu. Oczywiście, nie jest ona dziełem bez skazy. Początek rozgrywki jest nieco chaotyczny – trudno od razu zrozumieć, o co chodzi głównemu bohaterowi i jaki jest jego cel, a całość rozkręca się dosyć powoli, ale rozwiązania które zastosowano później zdecydowanie dodają jej uroku. W pierwszych etapach doświadczymy znanego nam już schematu zemsty i zabijania kolejnych ważnych celów, jednak potem wszystko nabiera nowych kolorów. Twórcy połączyli więc „stare” z „nowym”, co wyszło im prawie że świetnie.
Użyłam wyrażenia „prawie że”, ponieważ, jak już wspominałam, główny wątek fabularny rozwija się w wolnym tempie. Przyczyna tego problemu jest jedna. Otóż, aby móc wykonywać kolejne główne zadania, najpierw musimy co chwilę zabierać się za zadania poboczne, które pozwalają nam na rozwijanie naszej postaci i podnoszenie jej poziomu doświadczenia. Stopień trudności jest więc tutaj sztucznie zawyżany. Mogłabym przymknąć na to oko, gdyby nie fakt, że owe poboczne questy są wyjątkowo… nudne – serio. Głównie te zadania to zadania typu „zabij tego, zabij tamtego”, albo „uwolnij kogoś”, a nawet jak już otrzymamy quest o jakimś ciekawszym celu, znużą Was dialogi mu towarzyszące, które najlepiej po prostu omijać.Assassin's Creed OriginsNieco lepiej w Assassin’s Creed Origins mają się inne poboczne aktywności. Jedną z takich aktywności, między innymi, jest możliwość brania udziału w wyścigach rydwanów na Hipodromie. W grze możemy również na przykład polować na zwierzęta, czy napadać na statki. W ten sposób możemy zbierać surowce, które pozwalają na ulepszanie pewnych elementów wyposażenia.Assassin's Creed OriginsAssassin's Creed OriginsW tym momencie warto wspomnieć o ciekawym systemie, którzy twórcy zaimplementowali w produkcji, a który przydaje się zarówno podczas wszelkiego rodzaju zadań, jak i omówionych dodatkowych aktywności. System ten bazuje na wykorzystywaniu orlicy Senu, która może namierzać przeciwników, szukać źródeł wybranych surowców, a nawet, po rozwinięciu drzewka umiejętności w odpowiednim kierunku, atakować niektórych wrogów. Jest to zupełna nowość, która spełnia swoją rolę, a w tym samym czasie w niczym nie wadzi, a co za tym idzie – stanowi jedną z zalet gry.Assassin's Creed OriginsPoza wątkiem osadzonym w Starożytnym Egipcie, gra posiada wątek współczesny. Nie jest on zbyt rozbudowany, ale właśnie dzięki temu powinien zadowolić i te osoby, które go oczekiwały, jak i te, które nie chciały go zobaczyć.Assassin's Creed OriginsŚwiat pełen życia
Starożytny Egipt to dla mnie świetny wybór w kwestii czasu i miejsca akcji gry. Okres panowania faraonów to według mnie bowiem jeden z najciekawszych historycznych okresów. Dla innych ważniejsze będzie jednak, jak klimat tej epoki został przez twórców produkcji oddany. Mogę Was zapewnić, że w tym aspekcie w Assassin’s Creed Origins niczego nie brakuje. Przemierzając świat gry możemy ujrzeć ogromne pustynie czy akweny, jednak najbardziej zachwyca to, w jaki sposób odtworzono starożytne egipskie miasta – Siwę, Aleksandrię, i nie tylko. Każde z nich czymś się wyróżnia, żyje własnym życiem i zapewnia wspaniałe widoki.Assassin's Creed OriginsAssassin's Creed OriginsSkoro mowa o świecie gry, należy pochwalić go za jego ogromny rozmiar. Teren, który twórcy umieścili w Assassin’s Creed Origins jest po prostu tak rozległy, że ciężko to ująć w słowa. Z pewnością sporo czasu zajmie Wam poznanie jego każdego zakamarka i wspięcie się na jego każdą wieżę (choć sama wspinaczka jest nieco uproszczona, a więc wymaga rzadszego planowania dróg pokonywania kolejnych ścian). Na szczęście, nie jest to świat pusty. Wypełniono go licznymi znajdźkami w postaci interesujących tekstów – to jest listów czy prywatnych wiadomości, zagadkami, i nie tylko. Questów pobocznych również nie brakuje, ale jak już wspomniałam, nie porywają one swoją treścią.Assassin's Creed OriginsAssassin's Creed OriginsAssassin's Creed OriginsAssassin's Creed OriginsOczywiście, dla odbioru klimatu gry duże znaczenie ma nie tylko jej oprawa wizualna. Równie ważna jest bowiem muzyka. Ta także jest niczego sobie. Podczas rozgrywki do naszych uszu trafiają nie tylko utwory typowo nawiązujące do czasów starożytnych, ale również nuty o trochę bardziej… nowoczesnym rytmie, które raz na jakiś czas przypominają nam, że w rzeczywistości nieustannie jesteśmy w Animusie.
W Assassin’s Creed Origins pojawiają się również liczne historyczne postacie, które dodatkowo ożywiają świat gry. Wśród nich znalazła się na przykład Kleopatra – słynna ostatnia królowa hellenistycznego Egiptu, panująca w latach 51-30 przed naszą erą. To między innymi wokół niej koncentrują się wydarzenia przedstawione w produkcji.
Dzięki temu, że w grze mamy szansę poznać właśnie takie osobistości oraz za sprawą możliwości zwiedzania takich budowli jak Piramidy oraz innych grobowców czy egipskich świątyń, tytuł posiada ogromną wartość edukacyjną. Warto dodać, że ta w przyszłym roku stanie się jeszcze większa, a to za sprawą debiutu trybu „Discovery Tour”.
Bohater na miarę swoich czasów
Bayek, czyli przedstawiony wcześniej Medżaj, a zarazem główny bohater gry, nie jest postacią wybitnie charyzmatyczną, interesującą, ani błyskotliwą, a jednak z jakiegoś powodu bardzo łatwo go polubić. Być może stoi za tym fakt, że widać, iż jest on zwykłym szarym człowiekiem, który doświadczył ogromnej straty w życiu, a nie jednym z superbohaterów, których momentami mogli przypominać asasyni z pozostałych części serii. Oczywiście, posiada on umiejętności, które pomagają mu z radzeniem sobie w ciężkich sytuacjach, ale jego możliwości nie są nieograniczone, o czym wielokrotnie udało mi się przekonać, gdy podjęłam się walki ze zbyt wielką ilością przeciwników. Bayek jest też osobą, która nie podąża bezmyślnie od misji do misji, od celu do celu, ale dba także dba o swoich przyjaciół, mieszkańców Egiptu, którym chętnie służy pomocą oraz swej żonie – Ayi.
Wszystko to sprawia, że Bayekowi całkiem przyjemnie się kibicuje, a dzięki niemu fabułę gry aż chce się śledzić. Assassin’s Creed dużo zyskuje dzięki takiemu bohaterowi. Raczej niewiele bym w tej postaci zmieniła.Assassin's Creed OriginsWalka ma swoje uroki, ale…
System walki to element, który w poprzednich odsłonach cyklu pozostawiał wiele do życzenia. Dlatego Ubisoft postanowił dołożyć wszelkich starań do tego, aby w Assassin’s Creed Origins zaprezentować go w nowej, lepszej formie. I tak, o ile widać, że w tej grze system walki rzeczywiście jest powiewem świeżości, nie można ocenić go w stu procentach pozytywnie.
Starcia z przeciwnikami w Assassin’s Creed Origins wymagają od nas więcej uwagi, przemyślanego wyprowadzania ataków, korzystania z tarczy czy wykonywania uników, a co za tym idzie – są nieco większym wyzwaniem niż w innych odsłonach serii. To sprawia, że walka jest bardziej ekscytująca i zaskakująca, ale… im dalej w las tym gorzej.
Owy system świetnie sprawdza się podczas spotkań z niewielką liczbą wrogów, jednak jeśli jest ich nieco więcej, zaczyna on po prostu denerwować. Podczas takich starć kamera nam towarzysząca dosłownie głupieje, skacząc z przeciwnika na przeciwnika, co utrudnia orientację i zwykle prowadzi do śmierci bohatera – śmierci, której można by uniknąć, gdyby kamera postanowiła na przykład odjechać trochę dalej. Zauważyłam również, że podczas walki sterowanie nie jest tak responsywne, jakby się tego chciało. Poprawa systemu w tym aspekcie znacząco wpłynęłaby na jego jakość.Assassin's Creed OriginsNa szczęście, twórcy gry umieścili w niej szeroki wachlarz oręża, którym podczas pojedynków możemy się posługiwać. Do dyspozycji mamy rozmaite miecze, sztylety, włócznie, buławy, i nie tylko. Bronie podzielono na różne kategorie, w zależności od ich masy, a każda z nich wpływa na styl walki, którym posługuje się nasz bohater. Bronie możemy również w trakcie rozrywki ulepszać. Należy zaznaczyć, że przeciwników możemy zabijać nie tylko z bliska, ale także z dystansu – z pomocą łuków, których w grze znalazło się wiele rodzajów. Poza tym, odpowiednie rozwinięcie drzewka umiejętności odblokowuje dostęp do strzałek usypiających i innych akcesoriów, które dla asasyna są przydatne. W Assassin’s Creed Origins nie zabrakło ukrytego ostrza, ale tą broń otrzymujemy dopiero w dalszym etapie przygody. W końcu, mamy tu do czynienia z początkami bractwa asasynów.Assassin's Creed OriginsWspomniane przeze mnie drzewko rozwoju postaci jest zaskakująco duże. Bohatera możemy z jego pomocą rozwinąć w trzech kierunkach i tylko od nas zależy to, czy będziemy podążać we wszystkich trzech jednocześnie, czy wybierzemy jeden, który rozwiniemy najpierw. Dzięki niemu Bayek może zyskać wiele umiejętności pasywnych i aktywnych, a każda z nich w ciekawy sposób urozmaica rozgrywkę.Assassin's Creed OriginsPodejmowanie się otwartej walki nie jest w Assassin’s Creed Origins jedynym słusznym sposobem na pozbywanie się przeciwników. W grze położono bowiem również ogromny nacisk na skradanie się. Jako Bayek możemy chować się w trawie, za ścianami, chodzić w skulonej pozycji, gwizdać na wrogów, a także rzucać się na nich w odpowiednich momentach. Ciche eliminowanie rywali jest bardzo przyjemne, jednak jeśli nie jest to wasza broszka, ze skradania wcale nie musicie korzystać. Nic nie stoi na przeszkodzie ku temu, abyście placówkę gęsto obsadzoną przez strażników „zaatakowali od frontu”Assassin's Creed Origins

Czekam na większą płynność
Jedną z większych wad gry Assassin’s Creed Origins jest niestety jej optymalizacja. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że w niektórych momentach rozgrywki doświadczyłam sporych spadków ilości klatek na sekundę. Zwykle, na średnich ustawieniach utrzymywały się one na poziomie zbliżonym do 60, ale miałam do czynienia ze spadkami, na przykład, do 19. Spotkałam się również z dziwnym błędem, który powodował, że po wejściu do gry liczba klatek na sekundę nie przekraczała 20. W takich przypadkach trzeba ją było restartować.Assassin's Creed OriginsDodam również, że przy takim sprzęcie jaki posiadam (wymieniłam go poniżej) w Wiedźminie III mogę korzystać z wyższych ustawień graficznych, zachowując wydajność na takim poziomie, jaki w „Asasynie” utrzymuje się na detalach o średniej jakości. Dlatego w grze CD Projektu Red zawsze decyduję się na korzystanie z ustawień wysokich oraz ultra. W Assassin’s Creed Origins nie jest to możliwe, chociaż pod względem grafiki ten tytuł wcale nie prezentuje się lepiej niż „trzeci Wiedźmin”. Mam nadzieję, że przyszłe aktualizacje coś zmienią w tym aspekcie.


Mój sprzęt:
Karta graficzna: Nvidia GeForce GTX 960 4 GB
Procesor: Intel Core i5-4690K @3.5 GHz
Pamięć RAM: 16 GB
System operacyjny: Windows 7 (64-bit)


Udany powrót
Jak napisałam na samym początku recenzji, Assassin’s Creed Origins z całą pewnością zasługuje na wyższą ocenę, niż ostatnie odsłony cyklu. Gra posiada swoje bolączki, między innymi w systemie walki czy takie, które są związane z wydajnością, ale uważam że wystarczy zaledwie kilka porządnych aktualizacji, aby się ich najzwyczajniej w świecie pozbyć. W związku z tym ja ten tytuł prędzej czy później polecam wypróbować, zwłaszcza zagorzałym fanom serii.

Mocne strony:Słabe strony:
——–
  • świetnie oddany klimat Starożytnego Egiptu
  • nieźle poprowadzona, choć rozwleczona fabuła
  • bohater, którego łatwo polubić
  • system orlicy Senu
  • ulepszony, jednak nadal niedoskonały system walki
  • ładna oprawa graficzna
  • ogromny świat
  • duża wartość edukacyjna

 

  • nudne zadania pobocze
  • spadki wydajności
  • praca kamery podczas walki

 

OCENA OGÓLNA: 82%AC